2010-02-10
Jakie jest moje powołanie???
Jakie jest moje powołanie? W jakim miejscu chciałby widzieć mnie dzisiaj Bóg? Czym powinnam się zająć w pełni, czemu poświęcić bez reszty, w co włożyć całe moje serce? ...Są oczywiście rzeczy, które uwielbiam robić, jak chociażby śpiewanie, ale...czy dokładnie w tym widzi mnie Pan? ... Ostatnio, zdaję sobie sprawę, że wspaniale jest wiedzieć, co jest naszym powołaniem, mieć pewność, że to właśnie TO! Ale... takie myślenie trochę ogranicza, a ja nie chcę się ograniczać, zdecydowanie, nie! Dzisiaj zaczynam pojmować, że najwspanialszą służbą jaką możemy pełnić dla Boga, jest po pierwsze niesienie innym Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie- Zbawicielu całego świata i każdego człowieka, jak również...wszystkie drobne, małe "rzeczy", bo każdy dobry uczynek, wypływający z miłości i szacunku liczy się dla naszego Pana! Mamy okazję odnajdywać swoje powołanie każdego dnia, na nowo! Każdy napotkany człowiek! Każde wypowiedziane słowo, czasem zachęta... czasem uśmiech...kto to wie komu będzie dzisiaj niezbędny, by przetrwać? Jednym potrzeba poklepania po ramieniu, innym mocnego uścisku, czasem to zdziała o wiele więcej w czyimś życiu , niz może nam się wydawać! Skąd ta pewność...ostatnio ktoś ciepło się do mnie uśmiechnął,powiedział dobre słowo,pewnie nie wiedział,jak bardzo było potrzebne! A jednak;) Dziękuję Ci... przez Twoje radosne oczy i miłe słowo przemówił do mnie sam Bóg, pokazał, że nawet drobnostki mogą być dla kogoś czymś wielkim!I tak pozytywnie zostałam zainspirowana do tego, by działać wszędzie, gdzie jestem, nieść radość, ciepło, miłość każdemu na mojej drodze. "A wypełnieniem prawa jest MIŁOŚC"
Słowa kluczowe:
2010-02-21 23:08:33
Emilia Leda
Hej,
dobrze mówisz, że miłość i szacunek do drugiego człowieka potrafi zdziałać cuda. Możesz innym pokazać to, co sama masz, tą relację z Ojcem którą pogłębiasz.
A jeśli chodzi o marzenia do właśnie przez nie działa nasz Ojciec - rozkoszuj się panem a da ci dobre pragnienia.
Zachęcam więc: słuchaj swoich marzeń i próbuj- szukaj Ojca w tych marzeniach. A co jeśli śpiewem masz głosić to, co widzisz u Niego?
Widzę coraz wyraźniej, jak piękne potrafi być życie kogoś kto odnalazł powołanie. Kogoś kto wie co ma robić i jest w miejscu w którym ma być.
Moi znajomi mieli marzenie by być rodziną zastępczą, ale nie byli pewni czy to właśnie mają robić.. Zostali zachęceni by przejść darmowy kurs, który nie był prosty ale czuli się z tym coraz bardziej dobrze..Modlili się a Bóg łagodnie mówił do nich żeby rozwijali to, co już zaczęli. Zachęcał ich. Nie minął rok a pojawił się pewien 11-miesięczny młodzieniec, który potrzebował rodziców.. kompletnie ich to pociągnęło do tego celu, są coraz bardziej szczęśliwi, a już niedługo młody Kamilek trafi do swojego nowego domu.
Niby nic - mała historia dziecka z rodzicami biologicznymi niezdolnymi do opieki..
Wielka historia człowieka, który dostał szansę na dobre, normalne życie.
Wspaniała, prawdziwa historia.
Przekazuję ją dalej, by zachęcała innych.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
2010-02-21 23:08:31
Emilia Leda
Hej,
dobrze mówisz, że miłość i szacunek do drugiego człowieka potrafi zdziałać cuda. Możesz innym pokazać to, co sama masz, tą relację z Ojcem którą pogłębiasz.
A jeśli chodzi o marzenia do właśnie przez nie działa nasz Ojciec - rozkoszuj się panem a da ci dobre pragnienia.
Zachęcam więc: słuchaj swoich marzeń i próbuj- szukaj Ojca w tych marzeniach. A co jeśli śpiewem masz głosić to, co widzisz u Niego?
Widzę coraz wyraźniej, jak piękne potrafi być życie kogoś kto odnalazł powołanie. Kogoś kto wie co ma robić i jest w miejscu w którym ma być.
Moi znajomi mieli marzenie by być rodziną zastępczą, ale nie byli pewni czy to właśnie mają robić.. Zostali zachęceni by przejść darmowy kurs, który nie był prosty ale czuli się z tym coraz bardziej dobrze..Modlili się a Bóg łagodnie mówił do nich żeby rozwijali to, co już zaczęli. Zachęcał ich. Nie minął rok a pojawił się pewien 11-miesięczny młodzieniec, który potrzebował rodziców.. kompletnie ich to pociągnęło do tego celu, są coraz bardziej szczęśliwi, a już niedługo młody Kamilek trafi do swojego nowego domu.
Niby nic - mała historia dziecka z rodzicami biologicznymi niezdolnymi do opieki..
Wielka historia człowieka, który dostał szansę na dobre, normalne życie.
Wspaniała, prawdziwa historia.
Przekazuję ją dalej, by zachęcała innych.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
2009-03-06
Wdzięczność
Ostatnio rozmyślałam nad tym wszystkim, co zmieniło się w moim życiu, odkąd poznałam na nowo Boga. Zaszło wiele zmian na lepsze i gdyby zsumować wszystko razem- naprawdę mam za co dziękować! Często zapominamy o wdzięczności za to, co otrzymujemy. Ja zapominam... ale kiedy naszła mnie chwila wielkiej refleksji zostałam "powalona" ilością dobra, jakie otrzymałam!
Bóg chętnie obdarza nas błogosławieństwami, im większa wdzięczność rodzi się w sercu, tym chętniej Pan zsyła dalej.
Wdzięczność raduje serce Najwyższego, w ten sposób mogę choć w niewielkim stopniu się odwzajemnić .
Słowa kluczowe:
2008-08-14
Tak często patrzę,lecz nie widzę, myślę że coś już wiem, a się mylę...jedyny, który naprawdę WIE, jedyny, na którym mogę zawsze polegać, to BÓG...ciągle się tego uczę;)
Jakiś czas po chrzcie zastanawiałam sie nad tym, co powinnam zmienić w swoim życiu, od czego się odwrócić... Słuchając niektórych świadectw, czytając niektóre książki, i poznając ludzkie historie miałam dziwne wrażenie,że nie ma w mym życiu nic takiego wielkiego, by wymagało to jakiejś drastycznej, radykalnej zmiany... Ludzie wychodzili z alkoholizmu, rzucali narkotyki, przestawali prowadzić niemoralne życie, odwracali się od kradzieży , dawnego, złego towarzystwa...przy tym wszystkim moje życie wydawało mi się "w porządku". A jednak, w miarę upływu czasu, im bliżej poznawałam Boga coraz bardziej jasne stawało się dla mnie to, co chce mi powiedzieć. Ktoś powiedział mi,że im bliżej zbliżamy się do światła, jakim jest Chrystus, tym bardziej widoczne stają się nasze grzechy... dużo rzeczy zaczyna "wyłazić" na światło dzienne... i tak tez było w moim przypadku. Kiedyś WYDAWAŁO mi się, że wszystko jest w miarę ok, lecz dziś wiem,co mam do pokonania w moim życiu...choć lenistwo, egoizm, bezsilność... to nie to samo, co alkoholizm, narkomania...a mnie,osobiście wydawało się to prawie bez znaczenia, lecz Bóg zaledwie w jeden rok obalił mój dotychczasowy sposób myślenia, pojmowania i patrzenia na siebie. Uświadomił,że każdy z nas ma nad czym pracować, nie pozwala byśmy sami dokonywali własnej oceny, w każdym z nas jest coś, co warto zmienić na lepsze, dla Niego. Jednak Pan nie poprzestał tylko na wytknięciu błędów i niedoskonałości, każdego dnia wlewa w me serce coraz więcej wiary w siebie, coraz więcej nadziei, radości, miłości. Mam w sercu głębokie przekonanie,że za... 10 lat będę czuła się jeszcze lepiej, jeszcze młodziej, bardziej radośnie, niż w dniu dzisiejszym, bo z Jezusem wszystko staje się lepsze, każdy dzień nabiera znaczenia. Im dłużej zna się Boga, tym bardziej się Go kocha, tym bardziej stajemy się wdzięczni, radośnie przemienieni. Nauczyłam się ... nie pokładać więcej wiary tylko w sobie, tylko swojej ocenie, nie ufać tylko swoim poglądom i przemyśleniom, nauczyłam się i wciąż uczę pokładać mą nadzieję w Bogu, chcę zdać się na Jego zdanie, nie na moje własne. Bo tak wiele razy nie miałam racji, tak często wydawało mi się,że widzę, że coś wiem na pewno... ale Bóg wiedział lepiej.
Słowa kluczowe:
2008-08-15 11:43:38
Kornelia Rydzińska
"Moje kochane dziecko!Wciąż jeszcze cie udoskonalam,ciagle nad toba pracujei nie skoncze,dopoki nie staniesz siedoskonała.Daj mi czas na działanie.Kocham to co w tobie rozpoczalem i zamierzam panowac nad toba,az bede w 100% zadowolony.Zaufaj mi.Zapewniam cie ze pokochaszefekt koncowy naszego dzieła.Twój Tatus."
przeczytaj ksiazke pt "Moje drogie dziecko" autorstwa Colina Urquharta.